Pocztówka z Danii – z wizytą w Esbjergu

Co kraj to obczyaj…

W Danii nie ma aż tak srogiego klimatu, jak w innych rejonach skandynawii idących ku północy. Ale, po drugiej stronie Bałtyku jest inaczej. Pogoda nie jest głównym wyznacznkiem do planowania dnia. Nie jest tematem do narzekania, że dziś pada albo wieje, to nie wyjdę z domu… Są spacerowicze, rowerzyści, biegacze nawet poza sezonem a miejsc do spędzania czasu na zewnątrz nie brakuje. Nie trzeba szukać i planować tras. Ten kraj na pierwszy rzut oka zdaje się być nawet zbyt uporządkowany. Każda droga prowadzi dokądś, nie ma zanikających ścieżek. W mieście za kolejnym rogiem możesz spodziewać się dokładnie i równo ułożonego chodnika, świateł na wydzielonej ścieżce rowerowej, która nie kończy się w dziwny i nieoczywisty sposób. Wzdłuż lini brzegowej a nawet w skromnych zadrzewionych terenach (ciężko to nazwać lasem) kolejna wyprzątana widoczna trasa, często podsypana szutrem, żeby było jeszcze „bardziej”. Nawet zdarzają się miejsca, gdzie na plaży zmiast piasku jest równy trawnik…Toaleta, ławki, brak śmieci (choć nie ma za bardzo publicznych smietników). Ma to swoje plusy. Ale… brakuje dzikich terenów i tajemniczości.

Ho Bugt

Dopiero gdy Morze Północne wycofa się spod tej harmonii stworzonej ludzką ręką można odnaleźć brakujący w tym poukładanym obrazku element. Gdzie jeszcze wczoraj było morze dziś pojawia się pustynia. Jakby miejsce było zapomniane i zdala od cywilizacji. Na horyzoncie widać wyspę Fano i półwysep Skallingen, gdzie na codzień też mieszkają ludzie. Jest tylko mała śluza na wysokości Portu w Esbjergu. Cały rejon to część Narodowego Parku Vadehavet.

Kim są Mennesket ved Havet?

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła doszukiwać się jakiegoś głębszego znaczenia tych dostojnych prawie dziesięciometrowych monumetów, mężczyzn patrzących w Morze Północne. Może to strażnicy lądu? Może strzegą miasto przed niebezpieczeństwem nadchodzącym z zimnych wód Morza Północnego. Jeszcze zanim zobaczyłam ich na żywo zdjęcia pojawiały się w korytarzach hoteli, w pierwszych rozmowach w stylu… – Koniecznie musisz zobaczyć. Większość napotkanych osób znała to miejsce. Malo kto był jednak w stanie powiedzieć, jakie właściwie pomnik ma znaczenie. No przecież musi mieć! Niestety nie kryje się za nimi żadna tajemnicza historia. Ot dzieło sztuki, jakich w Danii wiele. Które zostało nie bez powodu postawione w okolicy Muzeum Rybołówstwa Morskiego. No ok, zostało postawione z okazji stulecia miasta Esbjerg…. Na przestrzeni lat stając się punktem orientacyjnym i jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych kraju.

Inny świat – Skallingen…

Tu cisza i domki jak z malowanych obrazków tylko przypominają o harmonii i perefekcyjnej organizacji przestrzeni w tym kraju. I kolejny raz aż do przesady. Na swojej drodze spotykam wiele znaków zakazu wstępu z psami (nawet na smyczy). W tym rejonie pustynia morza Północnego nie dla czworonogów. Kampery, pikniki też są zabronione a wyrażne sygnały wołają o uszanowanie tych zasad. Choć i tu samony piechur poza sezonem może znależć przestrzeń dla siebie. Widze campera, widzę motocyklistę, którzy no własnie… po raz kolejny pomimo tej wietrznej pogody szukają swojego idealnego lokum na odpoczynek.

Podobno na wsypę Langli w odpowiednich warunkach mozna dojść „suchą stopą”, a nawet podjechać autem. Moim celem byly innym punkt na tej części ziemi. Skalling Ende…

Na parkingu mnóstwo samochodów. Zastanawiam się, czy na plaży też będzie tak ciaso? Ale tego dnia pustynia jest wyjątkowo szeroka i tylko w oddali pojawiają się zarysy ludzi. Wieje, ale w idąc w stronę południa wiatr jest sprzymierzeńcem, dopiero w drodze powrotniej daje się odczuć jego ciężar. Poza tym, że hamuje tempo wciska każde ziarenko piasku w mikroskopiną część ciuchów i ciała. Po 10 kilometrowym truchtaniu, do samochodu wracam z piaskownicą w butach… i na głowie.

To tylko jedno ze spacerniaków, które można w tej okolicy odwiedzić.

Innym razem postanowiłam nie kierować się oczywistą i znaną ścieżką wzdłuż lini brzegowej. Tak tylko zobaczyć czym jest Marbeak wyróżniający się na mapie zieolnym kolorem. Zresztą jak się później okazało, to mniej więcej w tym miejscu mieści się zielona plaża, którą odwiedziłam kilka dni wcześniej. Jest kilka miejsc parkingowych i nie ma zakazu wjazdu kamperem. Coś mi podpowiada, że latem to miejsce może być wyjątkowo atrkacyjnie. W końcu parkujesz u samego progu Morza Północnego. Nic dziwnego, że i wczesną wiosną był pełen Vanów. Co jakiś czas pojawia się kolejna osoba, która w ciszy wpatruje się w morze. Czas stoi, pomimo znów silnego i zimnego wiatru.

Dania w pigułce

Do Esbjergu ściągnęła mnie praca i tylko nieliczne wolne niedziele i wieczorne wybiegania pozwalały na małe odkrywanie rejonu. Najpewniej nie wybrałabym tego miejsca na urlop ani punkt docelowy. Być może wogóle Danii bym nie wybrała, ale jednak pobyt tu przywołał wspomnienia.  Gdzieś pamięcią wracam do wyjazdu do Kopenhagi, który miał miejsce w okolicach 2001 roku i odwiedziń na wyspie Bornholm z być może 2004 albo 2005 roku. I co ciekawe wiele się nie zmieniło. Bo własnie taką Danię w tamtym czasie zapmiętałam. Małą, płaską, poukładaną i z otwartymi ludźmi…

Coś jednak się zmieniło… niewykluczone, że tam wrócę, kiedy planowana dookoła Skandynawii trasa, nabierze tempa!


W czasach ciasteczek, nie mam wpływu na to co dzieje się na zapleczu w silniku strony, czy przeglądarki albo urządzeń z których korzystasz, ale osobiście nie gromadzę i nie wykorzystuję Twoich danych. Nie gromadź i nie wykorzystuj moich. Cytaty, zdjęcia i co nie moje publikuję z poszanowaniem autora. Teksty na stronie są moją własnością, Chcesz je wykorzystać? Śmiało, ale nie zapomnij dodać, kto jest autorem.

Obserwuj

Rozszyfruj i pisz

contact malpa talesbytherodise eu