…i rzeczywiście tak jest. Trochę jak z tym przysłowiowym wyjściem z domu. Najgorzej zrobić pierwszy krok! Ale jak już się go zrobi to reszta idzie z wiatrem i tylko do przodu, nawet jak zdarzy się zawrócić…
Tak było w przypadku powstania strony… Dlatego startuję z tym, co dzieje się teraz a w międzyczasie wpadać będą wpisy z innych przejazdów…
Dlaczego?
Zaczęło się od rozmowy z kuzynką (dzięki Ania 🙂 ), która podjęła temat, że już dawno historie i to co robię powinno przybrać „jakiś kształt”. Szczególnie w czasach, gdzie to w internety przeniosła się część życia (czy też inspiracji do niego) – Może powinnaś wydawać audiobooki? Albo filmy na youtubach? Masz tyle ciekawych historii i mówisz o nich z taką lekkością i pasją…
Kopniak z zewnątrz czasem jest potrzebny do działania. Gdyby nie ta, dość niedawna rozmowa tuż przed wyjazdem na Bałkany, po raz kolejny zaniehałabym pomysłu. A pomysł i tak wraca jak boomerang (ostatnio w czasie wypadu do Grecji, gdzie na szybko powstała strona na fb opowieściprzydrożnicze.) Choć pytanie – po co? wraca częściej niż chęć pisania. Jest tyle blogów i informacji w sieci, zdjęć filmów i ogólnie panujących trendów, Też nie robię nic wyjątkowego a nie chciałabym tworzyć, jak to nazywam, kolejnego bloga o niczym.
Dlatego!
Nie będę! Ale.. no kurczaki… lubię pisać! I ciągnąc w nieznane temat opowieści przydrożniczych rzucam stronę – niebloga w świat. Forma pisana, która w dobie filmów, dronów, reelsów, relacji live i sobiedziałających algorytmów staje się jeszcze bardziej archaiczna, przekonuje, że warto. A skoro dalej czytasz..
Cześć (Nie)znajomy!
Uprzedzę tylko, że nie musisz tu być! W większości i tak zajrzą tu „krewni i znajomi królika” (jeśli, wiesz o czym mówię 🙂 ). Czasem natkniesz się na subiektywne spostrzeżenia, niekoniecznie zgodne z panującymi trendami. Ale jeśli mimo wszystko zostaniesz, to jeszcze bardziej cieszę się, że tu jesteś a między nami zaistniał wirtualny dialog. Podróż trwa. Może kiedyś na którtejś z dróg spotkamy się na żywo?
Choć szablon może wydawać się znajomy, strona intuicyjna nie będzie, więc kto chętny niech wskakuje do busa pełnego przygód i jedzie z nami dalej. Na szczęście wirtualne przepisy nie ograniczają liczby pasażerów.
Tylko prrrrr. Jeszcze zanim ruszymy śpieszę wyjaśniać liczbę mnogą, W busie pełnym przygód mieszkają: Fifi – piesek z gatunku mieszanki środkowpomorskiej rejon południa Bałtyku, okolice Polanowa, Duszek Lotka – duszek pieska, którego musiałam pożegnać w trakcie podróży, ze względu na obrzydliwe choróbsko, które wchłonęło go w dalekie rejony (dosłownie i w przenośni… był to choniak z przerzutami…), CRFka – jeszcze bez imienia i ja – kierowca tego (s)twora !
Powoli. Mieszkańcy busa, choć czasem szczekają, dużo gadają albo się przewracją, lubią gości. Ich historia jeszcze przewinie się wśród opowieści, szukjcie w tych, co to zostają na dłużej,
Ale zanim … czy my się już przywitaliśy?